niedziela, 8 czerwca 2014

Chapter Three - Suprise

Nie mogłam w to uwierzyć. Obok blondyna stał nie kto inny jak mój brat we własnej osobie. Oby tylko on nie kupował dragów. Cóż trzeba trochę namieszać. Ruszyłam w stronę chłopaków póki Brandon mnie nie zobaczył. Ach.. ta jego bezradna mina i wzrok krążący po sali, aż padł na mnie i niemo błagał abym tego nie robiła.

***Perspektywa Brandona***
Kurwa. Jeszcze jej tu brakowało. Jakby mało jej było problemów.
- Hej chłopcy!- usłyszałem jej głos.
- Ooo... Brandon czy to czasami nie twoja siostra?- i co ja mam powiedzieć?
- Umm no tak
- Horan! Słyszałam, że sprzedajesz. Drogo?
- Dla ciebie za free. Skarbie, bierzesz?- no i co jeszcze?
- Jasne. Daj podwójnie- i się roześmiała. No mnie zaraz szlag trafi.
- Uuu.. szalejesz haha- jeju i ona ma zamiar brać przy mnie ?! Przecież była moim autorytetem.
- Viv chodź na stronę- szarpnąłem ją za przedramię w stronę łazienki.
- Co ty wyprawiasz?!- haha no jeszcze może ona będzie się na mnie wydzierać. Niedoczekanie moje.
- O to samo mogę zapytać ciebie. Myślisz, że mnie nie dotykają problemy w domu?! Uważasz, że dlaczego muszę sam pracować?

***Oczami Victori***
 W jego oczach zamajaczyły łzy. Whow. Teraz to mnie zaszokował. A tak w ogóle to co mu przeszkadza moje branie?
- No spoko ale czemu przeszkadz ci to, że biorę? I od kiedy ty zwracasz na mnie uwagę? Hmm...?
- Wyobraź sobie, że tylko ciebie mam. O ojcu mogę już powoli zapominać, a dla matki liczy się tylko praca. Myślałem, że ty mnie zrozumiesz.
- Oj Brandon. Rozumiem cię, ale co my możemy robić?- sama byłam niepewna a co mówić o nim. Współczuje mu. On nie jest niczemu winien.
- Spróbujmy.- w jego oczach zaświeciła się iskierka nadziei kiedy go przytuliłam.
- No dobrze, ale teraz idziemy do domu. Musimy o czymś porozmawiać.

To be continue...
~*~*~*~*~*~
Macie jeszcze dziś rozdział trzeci. Ale teraz mały szantaż. 
3 komentarze = next
spokojnie ja poczekam. Mam czas next mogę dodać we wtorek. Postarajcie się ;)
P.S. Mogą być z anonima

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz