sobota, 21 czerwca 2014

Chapter Four - Memory...

Poszłam do znajomych powiedzieć tylko, że wracam do domu. Dyl zaproponował, że mnie podwiezie. Czyli jest spoko, oby tylko Brandon nie strwarzał problemów.
- Ale wiesz, że mój brat też jedzie?
- No wieeem. A nie możemy pojechać do mnie?- poruszył zabawnie brwiami.
- haha nie. Muszę porozmawiać z Brandonem. Może innym razem
- No Ok.- podeszliśmy do czarnego BMW przy, którym czekał mój brat. Uśmiechnął się krzywo na widok Dylana ale nic nie powiedział.
- Chodź. Dylan nas podwiezie.
- No weź. Chodźmy pieszo.
- Ahh ty zawsze sprawiasz problemy. No ale dobra. Dyl, innym razem ok?
- Ok.- obdarzył mnie krótkim buziakiem i poszliśmy z bratem w stronę domu. Szliśmy w ciszy. Nie była krępująca. Było tak jak kiedyś. Wszystkie sytuacje stanęły mi przed oczami. Nasze zabawy w piaskownicy. Wspólne spacery po parku z mamą i ojcem, wtedy kiedy jeszcze nie pił. Wtedy było dobrze. Szliśmy do domu tak jak w dzieciństwie. Tylko teraz byliśmy starsi. Po drodze Brandon zaproponował noc filmową. Taką jak za dawnych czasów. Tylko kiedyś były to kreskówki i filmy animowane, a teraz komedie i dramaty. Kiedy weszliśmy do domu z kuchni dobiegały jakieś dziwne hałasy. Z resztą co tu się dziwić... Postanowiliśmy, że ja przygotuję przekąski a Brandon filmy. Weszłam więc do pomieszczenia aby zrobić popcorn, wziąć paluszki, kanapki i sok pomarańczowy. Hah mogłam się spodziewać. Ojciec i trzech jego koleżków, których już dobrze znałam. Byli stałymi bywalcami w naszym domu. Jak to przystało na alkoholików pili czystą. Kolejną, która podzielała los poprzednich trzech. Kiedy podchodziłam do mikrofali by zrobić prażoną kukurydzę poczułam czyjąś dłoń ściskającą mój pośladek. Że co?! haha ten typ. Nasz sąsiad, właśnie złapał mnie za tyłek. A to dobre. Pomyślałam, że go nie uderzę jak jest pijany. Dlatego posłałam mu jedynie spojrzenie zabójcy i wyszłam z kuchni niosąc tacę z przekąskami. Weszłam do pokoju, w którym brat przygotował już kilka filmów.
- Co tak długo?! Oo! Masz popcorn?? Dawaj!
- hehe cały Brandon, jak za dawnych czasów.- Pod koniec drugiego filmu, którym było ,,16 wishes" postanowiłam go trochę wypytać.
- A tak po za tematem to gdzie pracujesz?
- U Nialla...
- Że co?! No brawo! Jakbyś nie mógł pracować w normalnym miejscu.- uniosłam ręce do góry w geście oburzenia.
- Pomyślałaś, że żadne "normalne" miejsce nie zatrudni 15-to latka?
- To mogłeś powiedzieć, że potrzebujesz kasy.
- A ty? Skąd masz pieniądze?
- Dostaję od matki.
- Ale ja będę pracować u Nialla.
- Obiecaj, że nie będziesz brał.
- Czemu?
- Obiecaj!
- Nie biorę.
- I jutro idę tam z tobą.
- Ale nie możesz! On mnie zabije!
- Nic ci nie zrobi. A ja pójdę czy tego chcesz czy nie. A teraz idziemy spać.
Poszliśmy się położyć. Jutro czeka nas ciężki dzień.



To be continued....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest mi naprawdę smutno. Prosiłam aby pod poprzednim postem znalazły się 3 komentarze. Nie wiem czy mogę liczyć na komentarze pod tym i pod następnymi rozdziałami. Myślę, że jakoś się zmobilizujecie i dodacie chociaż kilka tych komentarzy. W każdym bądź razie na to liczę.
xx
Milcia

niedziela, 8 czerwca 2014

Chapter Three - Suprise

Nie mogłam w to uwierzyć. Obok blondyna stał nie kto inny jak mój brat we własnej osobie. Oby tylko on nie kupował dragów. Cóż trzeba trochę namieszać. Ruszyłam w stronę chłopaków póki Brandon mnie nie zobaczył. Ach.. ta jego bezradna mina i wzrok krążący po sali, aż padł na mnie i niemo błagał abym tego nie robiła.

***Perspektywa Brandona***
Kurwa. Jeszcze jej tu brakowało. Jakby mało jej było problemów.
- Hej chłopcy!- usłyszałem jej głos.
- Ooo... Brandon czy to czasami nie twoja siostra?- i co ja mam powiedzieć?
- Umm no tak
- Horan! Słyszałam, że sprzedajesz. Drogo?
- Dla ciebie za free. Skarbie, bierzesz?- no i co jeszcze?
- Jasne. Daj podwójnie- i się roześmiała. No mnie zaraz szlag trafi.
- Uuu.. szalejesz haha- jeju i ona ma zamiar brać przy mnie ?! Przecież była moim autorytetem.
- Viv chodź na stronę- szarpnąłem ją za przedramię w stronę łazienki.
- Co ty wyprawiasz?!- haha no jeszcze może ona będzie się na mnie wydzierać. Niedoczekanie moje.
- O to samo mogę zapytać ciebie. Myślisz, że mnie nie dotykają problemy w domu?! Uważasz, że dlaczego muszę sam pracować?

***Oczami Victori***
 W jego oczach zamajaczyły łzy. Whow. Teraz to mnie zaszokował. A tak w ogóle to co mu przeszkadza moje branie?
- No spoko ale czemu przeszkadz ci to, że biorę? I od kiedy ty zwracasz na mnie uwagę? Hmm...?
- Wyobraź sobie, że tylko ciebie mam. O ojcu mogę już powoli zapominać, a dla matki liczy się tylko praca. Myślałem, że ty mnie zrozumiesz.
- Oj Brandon. Rozumiem cię, ale co my możemy robić?- sama byłam niepewna a co mówić o nim. Współczuje mu. On nie jest niczemu winien.
- Spróbujmy.- w jego oczach zaświeciła się iskierka nadziei kiedy go przytuliłam.
- No dobrze, ale teraz idziemy do domu. Musimy o czymś porozmawiać.

To be continue...
~*~*~*~*~*~
Macie jeszcze dziś rozdział trzeci. Ale teraz mały szantaż. 
3 komentarze = next
spokojnie ja poczekam. Mam czas next mogę dodać we wtorek. Postarajcie się ;)
P.S. Mogą być z anonima

Chapter Two - Hard Party

***Oczami Victori***
Mrocznego? Już wiem co założę. Po kilku minutach błogiej ciszy byliśmy pod moim domem. Moim? Przecież miał zabrać mnie do siebie.
- Umm... Dzięki za podwózkę.
- Spoko. Miałem cię zabrać do siebie ale nie chcę potem na ciebie czekać. Będę o 20
- Ok. To pa.- pomachałam mu i wyjęłam papierosy. Teraz czas na starcie z rzeczywistością. Otworzyłam drzwi a tam jak zwykle syf. Walają się butelki po wódce i czuć zapach prochów. Cóż przynajmniej ze
zdobyciem nie mam problemów. Poszłam do kchni po sok i podreptałam do swojego raju. Była dopiero 15 a ja mam 5 wiadomości od Patrici. Wszystke to pytania czy będę na dzisiejszej imprezie. Szybko odpisałam "Oczywiście! :*". Obejrzałam Gnijącą pannę młodą po czym zaczęłam się szykować, bo na necie zajęło mi aż dwie godziny. Wskoczyłam pod prysznic. Po 15 minutowym relaksie weszłam w samej bieliźnie do pokoju. Gdzie założyłam przygotowany wcześniej zestaw. Zostało mi jeszcze trochę czasu więc usiadłam na łóżku i myślałam o szkole. Fuuu! Znaczy o Dylanie...

***Perspektywa Nialla***
Kolejna impreza. Luz, na tej przynajmniej sprzedam trochę towaru. Niby się tym nie zajmuję ale lepsze to niż siedzenie przed TV. haha Josh wkopał się z kasą i to są tego plusy. Denerwująca jest ta mała Johnson. Wszędzie wpieprza ten swój seksowny tyłek.

***Oczami Victori, impreza***
Strój Victori na imprezie
Było nawet fajnie. Siedzieliśmy całą grupką, a z nami jeszcze kilka osób. Większości była już po kilku kreskah. Ja narazie nie brałam. Szklany stolik zastawiony był różnego rodzaju trunkiem, ale przodowała oczywiście czysta.
- Ja idę do łazienki- szepnęłam do Dylana.
- Tylko szybko wróc skarbie- cmoknął w moim kierunku na co cicho zachichotałam. Powoli oddaliłam się od grupy i szłam prosto do toalety. Kilka metrów przede mną zobaczyłam nikogo innego jak Horana, tak Nialla Horana. Obok niego stała znajoma mi postać. Nie! To nie może być On...

To be continue...





~*~*~*~
Czyli mamy rozdział drugi. Podoba się? Powiem tylko, że coś poważniejszego zacznie się dziać w rozdziałach 5-7. Czyli bądźcie cierpliwi ;)
xx
Milcia

sobota, 7 czerwca 2014

Chapter One - New Story

***Oczami Victori***
Kolejna nudna godzina w szkole. Jeszcze ta fizyka. Ugh... komu to potrzebne?! ach no tak przecież "Bez tego nie dasz sobie rady panno Johnson". Szkoda, że nikt z mojej paczki nie chodzi do tej klasy. Patricia i Drake chodzą do rok starszej, bo raz powtarzali.
- Panno Johnson!- nareszcie się ocknęłam- nie przeszkadzam pani?- ach... przecież jestem na lekcji. Mądra ja.
- Ależ nie, może pani mówić. Mi to nie przeszkadza.
- Chce panienka przejść się do dyrektora?
-  Nie trzeba, ale jeśli pani nalega.
- Proszę natychmiast wyjść z klasy!- wyglądała jak burak z całą czerwoną twarzą. Reszta się tylko śmiała. Co mi zostało? Wstałam z krzesła, wzięłam  torbę i chciałam wyjść, ale to by było dziwne. Stanęłam przed drzwiami, a wszyscy spojrzeli na mnie. Ja tylko głośno wyszeptałam "Boże ty widzisz i nie grzmisz" i wyszłam. Dyrektor jest nawet fajny. Szłam do jego gabinetu. Po drodze wysłałam tylko sms'a do Dylana, że idę na wykład do dyra. Pod gabinetem usłyszałam rozmowę więc usiadłam i czekałam, przeglądając twitter'a. Po około 15 minutach wyszedł chłopak z blond włosami, cały w tatuażach. Był nawet przystojny. Czyli moja kolej. Dobra. Wstałam i podreptałam do drzwi. Weszłam, usiadłam na krześle, a dyro się tylko zaśmiał.
- To co dzisiaj? I u kogo na lekci?
- No bo Mrs. Brooks się zapytała czy mi nie przeszkadza jej mówienie jak myślałam. To powiedziałam, że  może mówić dalej i kazała mi tu przyjść
- Chcesz wracać na fizykę?
- Wierzy pan, że bym wróciła?
- No właśnie niezbyt. Dlatego zostajesz tu, a nie będziesz chodzić po mieście.
- Ugh... no dobra- wstałam i ruszyłam w kierunku brązowej sofy. Wyjęłam telefon i pisałam z Dylanem. Od wczoraj jestem z nim w związku. Awww hehe. Właśnie przyszedł nowy sms.

Powiedziałam dyrektorowi, że idę do łazienki, a wyszłam na plac przed szkołą. Po chwili podjechało czarne BMW z którego wysiadł Dylan. Cmoknęłam go w policzek i wsiedliśmy do auta.
- Miałeś mnie gdzieś zabrać- cicho zachichotałam.
- A no tak! Jedziemy o 21 do klubu. Pasuje?
- No jasne! W co mam się ubrać?
- Załóż coś mrocznego ...
To be continued...

*~*~*
więc pierwszy rozdział za nami. Liczę na kilka kom. Jutro pojawi się next ;)
xx
Milcia

Bohaterowie

Victoria Johnson
17 letnia dziewczyna. Mieszkająca z matką, ojcem i bratem w Londynie. Sympatyczna istotka, którą zmieniło otoczenie. Pod wpływem "przyjaciół" zaczęła palić, pić, a nawet ćpać. Interesuje się rysowaniem i jazdą na desce. Na lewym nadgarstku ma wytatuowany napis "Stay Strong xx", a na prawej ręce "I can't believe it..."
Robert Johnson
Ojciec Victori. Ćpun i alkoholik lekko mówiąc. Nie interesował się córką odkąd skończyła 10 lat. Nie dba o swoją reputację. Bił swoje dzieci, aż żona zagroziła mu rozwodem. Na lewym przedramieniu ma wytatuawaną datę urodzenia Victori.
Sophia Johnson
Matka Victori. Jako jedyna w rodzinie pracuje legalnie i jest jedynym żywicielem rodziny. Widziała, że traci córkę ale ważniejsza była praca. Uważa, że Victoria poradzi sobie w życiu.
Brandon Johnson
15 letni brat Victori. Pracuje jako diller u Nialla. Nigdy nie słucha się siostry. Nadal wierzy w to, że ojciec przestanie pić i będą mieli normalną rodzinę. Na klatce piersiowej ma wytatuowany napis "Only You In My Heart" zrobił go po śmierci swojej dziewczyny Veronici.
Niall Horan
Jeden z najniebezpieczniejszych mężczyzn w Londynie. Ma swoją paczkę za którą oddałby życie. Diller na sporą skalę. Ma 21 lat. Jego ciało pokrywają tatuaże. Uważe, że każda dziewczyna to dziwka lub szmata tylko do sexu... chociaż... zobaczymy co powie jak pozna Vicky.
Patricia Jenner
Jako jedyna z całej "paczki" zostanie prawdziwą przyjaciółką Victori. Patricia ma 19 lat. Lubi palić, bawić się bez zobowiązań i pić by zapomnieć o problemach. Mieszka z bratem. Podczas jednej imprezy kolega jej brata zapędził się za bardzo w skutek czego dziewczyna została zgwałcona. Jej koszmar powróci kiedy dowie się z kim spotyka się Victoria, a właściwie kim jest pewien mulat...
Harry Styles
20 letni chłopak, który kryje dość mroczną przeszłość. Jeden z przyjaciół Nialla. Tak samo jak On handluje dragami ale sam nie bierze. Jego ciało pokrywają tatuaże. Na karku ma wytatuowany napis "True Friends Is Only One"
Zayn Malik
Dawny kolega brata Patrici. Jest tym mulatem, który wyrządził jej tak wielką krzywdę. Obecnie należy do paczki Nialla. Tak samo jak chłopaki pali i ćpie. Nienawidzi alkoholu. Uważa, że piwo to nie alkohol. Jeden z najstraszniejszych mężczyzn w Londynie.
Przyjaciele Victori
Josh (20l.)
Ashley (18l.)
Dylan (20l.)
Drake (19l.)
Paczka Nialla
Louis Tomlinson (22l.)
Liam Payne (21l.)
Paul Collins (23l.)
~*~*~*~*~*~
Rozdział 1 powinien pojawić się za kilka minut bądź jutro :)

Prolog

Była to zwyczajna dziewczyna z marzeniami. Niestety... spotkała niewłaściwych ludzi. Mimo iż wydaje jej się, że jest dobrze. Jednak to ''dobrze" i ci "przyjaciele" zostaną wystawieni na próbę. Co się stanie jeśli Ona pozna chłopaka? Jaka będzie ich przyjaźń? A może to będzie coś więcej? 


Tego wszystkiego dowiecie się czytając opowiadanie ~You Only Live Once~

***
Życie jest małą ściemniarą.
Wróblicą, wygą, cwaniarą.
Plącze nam nogi i mówi "Idź!"

Nie wierz, nie ufaj mi!

~*~*~*~*~*~
Mamy prolog. Pojawią się również bohaterowie. Mam nadzieję, że będziecie odwiedzać, czytać i komentować. Tym razem rozdziały będę dodawać systematycznie. Obiecuję.
xxx
Milcia