*Oczami Victori*
Jej nareszcie mnie poznał. To teraz
trzeba będzie z nim poważnie porozmawiać.
- Brandon zaczekaj na korytarzu. Muszę
prozmawiać z Horanem.
- Alee...
- Nie ma żadnego ale.
- Uoo już się boję- brat wyszedł, czyli
jest czysto. Podeszłam i usiadłam na przeciwko niego.
- Teraz mnie uważnie posłuchaj chłopcze.
Mój brat nie będzie u ciebie pracował. Masz powiedzieć mu, że wylatuje jeszcze
dziś. Mam nadzieje, że się zrozumieliśmy, bo nie będę dwa razy powtarzać.-
powiedziałam to z czym przyszłam i czekałam na jego reakcję, a ona całkiem
wbiła mnie w fotel...
*Perspektywa Nialla*
Wysłuchałem jej słów z niemałym
zdziwieniem. Żadna laska nie odzywała się do mnie w ten sposób. Whow ma
temperament. Haha ciekawe czy w łóżku jest taka ostra.
- Teraz ty mnie posłuchaj skarbie.
Brandon to mój nieoszlifowany diament. Opycha w tydzień miesięczny towar
niejednego pracownika. Także on tu zostaje, a ty ... chyba nie wiesz co robię
laskom, które za dużo gadają.
- No może nie wiem ale nie chcę się
dowiedzieć- odpyskowała natychmiast. Ojj ktoś tu jest niegrzeczny.
- Skarbie ty jeszcze go nie widziałaś, a
to się szybko, bardzo szybko zmieni. A może koleżanka chwaliła się wrażeniami?
Hmm? - po tych słowach na jej policzki wkroczył rumieniec, a ja szeroko się
uśmiechnąłem. Negle ona wstała i podeszła do drzwi. Myślałem, że chce wyjść ale
Victoria wyciągnęła za ucho podsłuchującego Brandona.
- Co to kurwa ma znaczyć?! Podsłuchiwałeś
nas?? - ejj... czemu ona przeklina? To jej nie pasuje.
*Oczami Viv*
Czemu on podsłuchiwał?! Nie wierzę.
Jeszcze tego brakowało.
- No może a co?- jeszcze niech mnie
powkurwia trochę.
- Ty mnie lepiej nie wkurwiaj tylko mów
czemu podsłuchiwałeś!- wreszcie zobaczyłam strach w jego oczach. Zawsze starałam
się przy nim hamować. W takim stanie widział mnie tylko raz. Pewnie nic nie
pamięta. Miał przecież tylko 10 lat.
#wspomnienie
Siedzieliśmy w ogrodzie za domem. Ja,
mama, tata i Brandon. Mieliśmy taki mini piknik jak co niedziela. Po jakiejś
godzinie przyszli sąsiedzi. Było fajnie. Lubiłam ich córkę Sunny. Bawiliśmy się
w ciuciu babkę. Ja miałam zawiązane oczy i szukałam brata lub blondynki. Kiedy
złapałam Sunny za rękę poczułam, że mam mokrą twarz, włosy i .... MOJA NOWA SUKIENKA!!!
Szybko zdjęłam opaskę i co ujrzałam? Blondynkę śmiejącą się w niebogłosy i moją
nową śliczną sukienkę całą w rosole.
- Ty!- wskazałam na nią palcem, a ona
zaczęła się cofać. - Nie uciekniesz. - wtedy się przestraszyła.- Ty mała
wiedźmo! Zniszczyłaś moją sukienkę!- rzuciłam się biegiem w jej stronę, a ona
nie wiedząc co się dzieje stała bez ruchu. Przewróciłam ją i zaczęłam okładać
pięściami. Szarpnęłam ją za włosy po czym zobaczyłam łzy spływające po jej
policzkach. Zaśmiałam się i kontynuowałam czynność do momentu kiedy tata mnie
odniej odciągnął i niósł do domu. - Zabiję cię! - krzyknęłam na odchodne. Sunny
już nigdy nie przyszła do nas. Nawet na ulicy mnie omijała, a ja byłam w pełni
zadowolona ze swojego czynu.
#koniec wspomnienia
*Perspektywa Brandona*
Co się z nią stało? Nigdy nie krzyczała.
Zawsze była przykładem. Czy to nadal moja siostra?
- No bo... ja... umm... przepraszam-
nagle moje buty stały się bardzo interesujące. Niall chyba postanowił
zainterweniować. Wstał i podszedł do Viv kiedy całą swoją uwagę skupiała
jedynie na mnie.
- Nie zbliżaj się Horan - syknęła gdy był
dosłownie krok za nią.
- Haha uważaj, bo będę się słuchał
laseczki.- złapał ją w pasie i przerzucił sobie przez ramię. Biła go po plecach
i cały czas wyzywała, a on szedł jakby nic nie czuł i nie słyszał. Ruszył w
kierunku piwnicy. Piwnicy?! To tam przetrzymywał Nicole i Chloe. On nie może
jej tam zabrać.
*Oczami Victori*
Gdzie ten świr mnie niesie? Cały czas
krzyczałam okładając pięściami jego
plecy. Nagle zatrzymał się i wrzucił mnie do jakiegoś pomieszczenia.
Wywnioskowałam, że jestem w piwnicy, bo schodził po shodach w dół. Było ciemno.
Udało mi się znaleźć łóżko w momencie gdy usłyszałam dźwięk zamka świadczący,
że ktoś przekręcił klucz. Świetnie, zamknął mnie. To chyba jakaś komedia. Obcy
facet zamyka mnie w obcej piwnicy. Dobre sobie. Wczołgałam się na łóżko,
przybrałam wygodną pozycję i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
*Perspektywa Nialla, w tym samym czasie*
- Jak mogłeś?! - młody ciągle się
wkurzał.
- Normalnie. Weź się tak nie spinaj.
Bierz towar i zmykaj. - uśmiechnąłem się, ale on nie wyszedł.
To be continued...
~~~~~~~~~~~~~~~
Od razu zaczynam od przepraszam. Nie wstawiałam wcześniej, bo musiałam się uczyć. W sumie to nadal muszę ale teraz mogę wstawiać wieczorem jakiś rozdziałek. Dziś ten, jutro następny. Jak to mówią Jestę Gimbusę xD hahah Pozderki skarby ;*
xx
Milcia
~~~~~~~~~~~~~~~
Od razu zaczynam od przepraszam. Nie wstawiałam wcześniej, bo musiałam się uczyć. W sumie to nadal muszę ale teraz mogę wstawiać wieczorem jakiś rozdziałek. Dziś ten, jutro następny. Jak to mówią Jestę Gimbusę xD hahah Pozderki skarby ;*
xx
Milcia



