Wstałem około 7:00, bo Viv uparła się, że musi ze mną iść do Nialla. No cóż jej nie przekonam. Poszedłem wykonać poranne czynności po czym się ubrałem. Zszedłem na dół żeby przygotować śniadanie dla mnie i siostry. Jeju jak dawno nie jadłem naleśników. Po około 20 minutach nasze śniadanie było gotowe. Wszystko ładnie ułożyłem na tacy i podreptałem do pokoju Victorii. Zastałem ją kończącą makijaż. Jaka ona piękna.*Perspektywa Victorii*
Byłam już prawie gotowa gdy do mojego pokoju wszedł mój kochany braciszek z tacą pełną naleśników i dwoma kubkami kakao.
- Mmm ty to zrobiłeś? - powiedziałam upijając łyk napoju.
- Tak. Jemy i trzeba się zbierać.- Po kilku minutach taca świeciła pustkami więc ruszyliśmy po drodze ją odstawiając. Zostało nam jeszcze 40 minut, a że mieliśmy niedaleko poszliśmy pieszo.
*Oczami Brandona*
W czasie drogi cały czas się śmieliśmy. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio tyle czasu spędzaliśmy razem.
- A pamiętasz jak udawałeś księżniczkę, a ja księcia? hahaha- ach... jaki ona ma piękny uśmiech. Chwila! Czy ja o tym pomyślałem?! O fuck!
- Haha to było niezłe- jej śmiech przypominał mi Veronicę. Tak bardzo za nią tęsknię.- Dobra, jesteśmy. Tylko się zachowuj.
- Pronto*- i ten jej sarkastyczny ton. Ech...
*Perspektywa Victori*
Weszliśmy do ogromnego białego domu. W drzwiach jakiś napakowany koleś przywitał się z Brandonem, a mnie zmierzył pożądliwym spojrzeniem. Umm Ok. To samo zrobiła kolejna dwójka. Teraz to było serio dziwne.
*Oczami Nialla*
Czekałem na młodego już 15 minut. Będzie się musiał tłumaczyć. Haha. Nagle po moim gabinecie rozległo się pukanie.
- Wejść!- powiedziałem na tyle głośno aby mój głos przedostał się przez drewnianą powłokę. W drzwiach staną Brandon. Ale jego twarz ukazywała niepewność i ... strach? No bez przesady. Nie zabiję go za 15 minut spóźnienia.
- No wchodź mam dla ciebie zadanie.
- Tylko, że ... no ten... ktoś ze mną przyszedł.- wydusił to wreszcie. Chwila. Co?! Przyprowadził tu kogoś? No ja go zastrzelę zaraz.
- Kto się tu przypałętał?- powiedziałem wkurwiony już na maksa. Zza jego pleców wyłoniła się szczupła sylwetka... dziewczyny? Haha. Cała złość ze mnie uleciała. Ale co taka laska robi w tym domu? - Kto to?
- Victoria, Niall nie pamiętasz mnie?- przygryzła seksownie wargę ale nie mogłem jej sobie przypomnieć. Czy to czasami nie Johnson?!
To be continued...
*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_**Pronto - oczywiście
Notka od autorki: Wiecie co? To już mnie powoli denerwuje. Ja się staram. Wstawiam rozdziały. Wiem, że nie regularnie ale nie zawsze mam czas. No co jak co ale komentarz moglibyście zostawić. Obecnie piszę rozdział 9 ale nie wiem kiedy go wstawię (być może w przyszłym tygodniu dokładniej po 7.07.2014). Niestety nie będę miała komputera a nie chce mi się przepisywać tego na telefonie. Kocham was (jeśli ktokolwiek to czyta).
xx
Milcia